piątek, 22 września 2017

A nic to!

W poprzednią sobotę było grzybobranie. Spacer piękny, las w słońcu, grzybów niewiele.
W niedzielę oglądaliśmy mecz, grał wnuk mojego brata. Był to mecz juniorów. Nasz chłopak jest kapitanem drużyny! Dziadek 🙌 i babcia dumni! A my dzieliliśmy z nimi ich radość.

Dużo myślę o naszej przeprowadzce! To już za dziewięć miesięcy. Jak ciąża! Niech dojrzewa, by się urodzić!

W poniedziałek mam wizytę u lekarza rodzinnego pokażę wynik rezonansu głowy. Ciekawe...

piątek, 15 września 2017

Już koniec lata...

To nieoczekiwany koniec lata! Nawłoć brązowieje, głóg czerwieni wśród kolców.
A pająki pracowicie tkają sieci!
Czekam na złotą polską jesień! A i tak szkoda mi lata!
Najmłodsza wnuczka skończyła parę dni temu 11 lat. Oto tort niespodzianka. Puszin - kot.
Rozbawił nie tylko mnie! Czy zauważyliście,  że ma na grzbiecie kawałek pizzy? To ulubiony smakołyk jubilatki. Tylko prawdziwy kot chował się po kątach, był daleko od gości, od puszina!

czwartek, 7 września 2017

Wiele niespodzianek.

Codziennie bywam w tym lokalu. Tu jadam obiady. Miejsce jest zawsze udekorowane kwiatami, a wczoraj oczarowały mnie bukiety z mieczyków.


Niedziela minęła pod znakiem niespodzianek. Odwiedził nas mój ulubieniec, choć z dalszej rodziny i mimo różnicy wieku (aż czterdziestoletniej!) rozumiemy się doskonale. Połączyła nas dwanaście lat temu wspólna pasja - genealogia. Razem pracowaliśmy nad drzewem naszych wspólnych przodków, razem zrobiliśmy dwa zjazdy rodzinne. Tym razem mieliśmy dla siebie tylko pół godziny. Miło, że miał chęć z nami się zobaczyć.
A wieczorem pędziliśmy na bluesowy koncert. Miejsce szczególne, barka na rzece. Koncert podobał nam się bardzo i cieszyło mnie, że byliśmy całą rodziną (moje liczne rodzeństwo) i przyjaciółmi w komplecie! Bawiliśmy się dobrze, klaszcząc, śpiewając refreny i podrygując w rytm melodii. Solistami byli muzycy z Torunia i Ciechocinka. Występ był kameralny, więc można było wsłuchać się w teksty, no i dźwięki harmonijki, akordeonu i gitary.
Było super.

We wtorek odebrałam wyniki rezonansu głowy. Dwa zapisy mnie lekko niepokoją, zapisałam się do neurologa, dopiero na listopad.
 Myślę, że jest dobrze.

niedziela, 3 września 2017

Trochę o skutkach dokładnego leczenia.


Już wrzesień. Zaskoczył nas jesienną pogodą. Czas mija spokojnie, stosownie do deszczy, mgieł, a raz po raz świeci słońce i jest kolorowo. Mam nadzieję, że lato jeszcze nas rozpieści!
Wrzesień zaczął się badaniem , rezonansem głowy. Bałam się kontrastu i miałam rację!!! Ogromny siniak tkwi na mym ręku do dziś. Badanie całkiem bezbolesne, ale dzięki temu badaniu dowiedziałam się ile jest rodzajów dźwięków. Istna kawalkada przeróżnych rytmicznych hałasów. Wynik za tydzień.

Dlaczego robiono mi tak skąplikowane badanie? To wszystko z powodu zakrztuszeń, które często mi towarzyszą  przy połykaniu. Myślę, że to pozostałość po leczeniu Inrterferonem.

 Moja pani doktor przejęła się tą moją przypadłością. Wydała zakaz jedzenia obiadokolacji, więc musimy stołować się w czasie pracy, a to jest bardzo przyjemne i wygodne! Poza tym szereg badań, gastroskopię, wizytę u laryngologa i neurologa, rezonans jest ostatnim z badań. Bardzo uważam jedząc i pijąc i nic mi nie jest, oprócz tego, że jestem szczegółowo przebadana!!!

A dziś wieczorem idziemy na barkę, na koncert bluesa, to mi zrekompensuje szarą pogodę.
Ps. Kolory trzcionki przypadkowe. Chochlik.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Nad morzem i między jeziorami.

Plażowanie, spacery i zwiedzanie okolicy zajmowało mój czas.
Między jeziorami Gardno i Łebskie jest wioska Smołdziński Las. Malowniczo tu i cichutko.

Tu trafiliśmy na włoską restaurację Trattoria Ricardo.
Trudno określić co bardziej urzekło mnie w tym miejscu! Pyszne jedzenie, cisza, kultura i ład, uśmiech i ciepłe spojrzenie właściciela, spokój?

A może obrazy artysty malarza Jacka Frackiwicza? Pełne witalności, krzyczące kolorami? Jestem pod wielkim wrażeniem tego malarstwa!
A co tam jadłam? Polędwiczki w sosie kurkowym, a na deser tiramisu.
Oj, szkoda, że moje mini wakacje już się skończyły!
Ps. Zdjęcia znalazłam w Internecie. Dziękuję.

piątek, 25 sierpnia 2017

Wypoczynek.

Odpoczywamy w Rowach. Morze piękne, codziennie inne, wczoraj skąpane w słońcu, dziś zagniewane, wzburzone.
A to niebo nad Bałtykiem w piątkowy wieczór, czerwone, piękne!

środa, 23 sierpnia 2017

Oj, była, była zabawa...i nocy było mało!

Piękna Para Młoda, wzruszająca uroczystość w kościele i huczna zabawa do białego rana!!! Tak mogłabym króciutki podsumować te uroczyste dwa dni w życiu mojej pupilki.
Kościół nieduży, choć w wielkim mieście.  Ławki pełne gości i strojny ołtarz, biały klęcznik i krzesełka dla Pary Młodej, i świadków. Wszyscy czekają na moment w którym ojciec przyprowadzi pod ołtarz pannę młodą. Wszystkim towarzyszy wzruszenie. Ojciec symbolicznie przekazuje córkę narzeczonemu. Msza Święta uroczysta, uświetniona śpiewem chórku koleżanek. Pieśni religijne śpiewane są na głosy, ronimy łzy, ich TAK brzmi wzniośle i bardzo wyraźnie.
Wzrokiem odprowadzamy już żonę i męża. Przed kościołem tłum koleżanek, kolegów, są też dzieci z domu opieki, wszyscy chcą ukochać młodych.
Z kościoła jedziemy do restauracji, a tam nakryte na 120 osób! Znowu tłum gości!!!
Wszystko wzorowo zorganizowane. Najdłuższy stół zajęli młodzi goście. Siedzieliśmy wśród rodziny i przyjaciół rodziców panny młodej. Rozmowom, żartom, tańcom zdawało się nie być końca. Grała Młodej Parze i nam orkiestra z solistką. Cudownie brzmiał saksofon! Jego solówki nagradzaliśmy gromkimi brawami. Tańczyło się do białego rana!!! Do hotelu wróciliśmy o piątej rano.
Powtórzę za wieszczem: " I ja tam byłam, miód i wino piłam, a co widziałam ..."