wtorek, 23 maja 2017

Noc Muzeów.


Obejrzałam wystawę grafik Francisco Goyi, zgromadzono na niej aż osiemdziesiąt eksponatów. Przytłaczające to obrazy, często abstrakcyjne przedstawianie wad i ludzkich ułomności, okropności wojny, koszmarów. Brr...

Widziałam też obraz Jacka Malczewskiego.
To portret żony artysty.
Obejrzałam też "Portret kobiety" Witkacego.
Obraz Zofii Stryjeńskiej z motywem ludowym, ale o tematyce religijnej.
Tytuł obrazu "Chrystus ukazujący się matce" (Nadchodzi wiosna).
Podziwiałam dwa dzieła Kantora:
"Wielopole" i "Parasol i postacie"
Największe wrażenie zrobiły na mnie dwa dzieła.
Jest to obraz olejny współczesnego malarza
Stanisława Rodzińskiego pt."Pieta".
Proszę, przyjrzyjcie się temu obrazowi, mnie poruszył bardzo. Tyle tu bólu i uduchowienia!
Wymowna też jest moim zdaniem poniższa instalacja!
Nosi ona nazwę "Ostre przedmioty", autorem jest Jarosław Kozłowski.
Uświadomiłam sobie po raz kolejny, że słowem można boleśnie ranić, a nawet zabić!!!
(Grafiki z Internetu, a pozostałe zdjęcia pstrykałam za zgodą pracowników muzeum. )

piątek, 19 maja 2017

Jak u Tuwima!

"Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego."

"Głowę w bzy - na stracenie,
W szalejące więzienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze!"

(Julian Tuwim "Rwanie bzu".)




poniedziałek, 15 maja 2017

O tym co czytam.


            Po raz pierwszy od wielu, wielu dni zostałam w domu! Mam trochę więcej czasu dla siebie. Przede mną zebranie spółdzielcze i wykorzystałam okazję, by nie pójść do pracy. Porządkuję balkon, piorę, no i piszę…

            Chcę przejrzeć co czytałam, co mam zamiar przeczytać.

Skończyłam właśnie „Lawendowy pokój” Niny George. Pożyczyłam tę książkę od córki, to jej prezent od przyjaciółek. Polecała mi jako rzecz szczególnie ciekawą.

A moja opinia? Pomysł konstrukcji powieści ciekawy. Jean, główny bohater, prowadzi na barce księgarnię. To Apteka Literacka - taką nosi nazwę. Jean Perdu sprzedaje książki jak leki. Rozmawia ze swym klientem i pyta o problemy i proponuje konkretną książkę – lek na przypadłość. Nie potrafi uleczyć jednak sam siebie z nieszczęśliwej miłości sprzed dwudziestu laty. Powieść zawiera wiele sentencji i…przepisów kulinarnych.  Z Jeanem Pedru mieszkamy w Paryżu i płyniemy Skwaną , potem kanałem Loary,  Rodanem aż do Awinionu. Towarzyszymy mu w jego przeobrażaniu się i poznajemy jego miłości.

Podróżowałam kiedyś po Francji, byłam dwa razy w Paryżu i płynęłam Sekwaną. Czytałam też w tymże czasie Alberta Whartona „Dom nad Sekwaną”, więc pomysł konstrukcji powieści „Lawendowy pokój” nie był mi obcy. Polecam, chociaż czytało mi się ciężko.


A to obraz ilustrujący pływające domy na Sekwanie. autor: By Brzeziński.
           
           Przede mną kilka książek, które zaczęłam czytać, leżą „napoczęte”. Trochę rzeczy lekkich, trochę różnych. Nie jestem poukładana!



A co czytałam ostatnio i polecam szczególnie?

Wróciłam po wielu latach do "Wichrowych Wzgórz” Emily Bronte. Czytało mi się jak najlepszy współczesny kryminał! Fabuły i szczegółów już nie pamiętałam. Przytoczę opinię Jarosława Iwaszkiewicza o tej powieści: „Tajemnicze i urzekające wrzosowiska północnej Anglii i historia tragicznej miłości i zemsty.” „Autorka o  piekielnej wyobraźni, pewnie też piekło nosiła w sobie. Ta pozornie spokojna dziewczyna stworzyła powieść horror. Jest ciągle dla badaczy literatury tajemniczym, zachwycającym zjawiskiem.”


Polecam też powieść o powojennej Warszawie Leopolda Tyrmanda „Zły” To też sensacyjna historia, która toczy się w latach pięćdziesiątych w gruzach Stolicy. Kto choć trochę kocha i zna Warszawę, powinien przeczytać.

I tak oto połączyłam Paryż z Warszawą, a są to miejsca w których żył Leopold Tyrmand.

 






 

poniedziałek, 8 maja 2017

A czas ucieka!

Minął długi weekend. Po naszej uroczystości zostały wspomnienia, piękne, wzruszające! Mamy też bilety do opery i na weekend w Ciechocinku. (Ciągle dokuczałam KM: "A do Ciechocinka nigdy mnie nie zabrałeś!" )
No to teraz mam!

Pojedziemy tam w czerwcu, na pewno będzie pięknie!



środa, 3 maja 2017

Pięknie, kwiatowo i uroczyście.


Niech bukiety poświadczą jak piękny był to dzień.
50 tulipanów rozjaśnia sypialnię.
Róże w kryształowym wazonie... Jak dawniej, za każde 10 lat po jednej.
Tu pięćdziesiątka widoczna jest aż nadto!
To bukiet praktyczny, przetrwa najdłużej.

Kolejne pięć czerwonych róż zdobi biurko.
Ten niebieski pasuje do kuchni.
Ten słodki różowy cieszy w miejscu, gdzie lubię czytać.
Największy, pełen tajemniczych, których nie umiem nazwać kwiatów, rzuca się w oczy zaraz przy wejściu.

Uroczystość piękna, moc wzruszeń i serdeczności. Zaczynam kolejną pięćdziesiątkę! Trzymam kciuki, by była równie szczęśliwa!!!

piątek, 28 kwietnia 2017

O sobie.

Trudno pisać o sobie. Łatwiej udawać kogoś kim się nie jest.
U mnie zawrót głowy! Przygotowujemy się do pięćdziesiątej rocznicy ślubu. Sami dziwimy się, że udało nam się tyle lat razem przeżyć. Na domiar złego nie czujemy się w ogóle czcigodnymi jubilatami! Wiemy, że najbarwniejsze lata za nami, ale też jesteśmy świadomi, że każdy wiek ma swój urok!
Oto my, bardzo młodzi, jeszcze studenci, ale  zakochani i poważnie myślący o przyszłości.
Dziś cieszymy się sobą nadal, dziękując Bogu, że w tak dobrym zdrowiu możemy się spotkać z dziećmi, wnukami, krewnymi i przyjaciółmi. Przed nami wspólna kolacja, za nami uroczysta Msza Św.
Wiele radości sprawiają mi dni z najbliższymi. Miło było patrzeć jak dzieci dorastały, a teraz obserwować wnuki. Najstarszy wnuk to uczeń technikum rolniczego, jego młodsza siostra uczy się w liceum. ( Przez brata nazywana kujonką). To dzieci syna. Najmłodsza wnuczka ma 11 lat i kocha rysować! Jest dzieckiem córki.

Mamy​ z KM wiele planów. Jak nam szczęście będzie sprzyjać to będziemy żyć długo i szczęśliwie.

piątek, 21 kwietnia 2017

A teraz poświątecznie!

Dzbanuszek z historią pilnował kolekcji kieliszków do jajek.
Baba rozsiadła się  na na stole, pyszniąc się swą urodą i przyćmiła serniki, babeczki, nawet paschę. Trochę zagrażały jej strojne mazurki, ale nie dorównywały jej przystojnością.
Baranek skromniutko czekał na gości.
 Pisanki wygodnie mościły się w rzeżusze.
A ja całkiem spokojnie piłam kolejną kawę.

piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkanocnie!

Przygotowania do wspólnie spędzanych chwil  w wielkanocne święta prawie ukończone! Już jutro spodziewam się córki z rodziną, syn z żoną i dwojgiem moich dużych wnuków dołączą do nas na świąteczne śniadanie.
Cieszę się na te wspólne trzy dni.

Pragnę wszystkim internetowym przyjaciołom życzyć pełnych radości i spokoju Świąt Wielkanocnych, serdecznych spotkań rodzinnych przy obfitym stole oraz smacznego jajka!

piątek, 7 kwietnia 2017

Gonitwa myśli.

Minęły pracowite dni w firmie. Piec gazowy naprawiony, "fartuch" nowy przybity, nowa reklama w umytym oknie osadzona. Wysprzątane i małe akcenty świąteczne umieszczone. Uff!

A to efekty naszej pracy.

Dom też prawie gotów do świąt, zakupy zrobione, menu przemyślane. Więc od poniedziałku - do dzieła.
Mało mamy ostatnio czasu na spotkania towarzyskie. Pewnie latem nadrobimy zaległości.
Sporo się badam, to też zajmuje czas.
Ps. Na zdjęciu cybulica syberyjska, niedaleko mego domu kwitnie tak obficie, że łąka jest niebieska! Piękne to!


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Przedświątecznie!

Wokół pojawiają się kolory. Słoneczny weekend nastroił mnie optymistycznie.
Próby wklejenia filmu - nieudane, ale obiecuję Ci Sza, że będą próbowała.
Porządki w domu i w pracy prawie ukończone, czas myśleć o wielkanocnych dniach spędzonych z rodziną.
Jeszcze tylko rekolekcyjne dni, chwilę przemyśleń i modlitwy.

Na balkonie skromniutko, bratkowo. Na parapecie rośnie rzeżucha, drobiazgi, ale cieszą.
W kuchni też zielono!
Przede mną zakupy i myślenie o tym jak komu dogodzić, jest nas dziewięcioro, pewnie mi się uda!

środa, 22 marca 2017

Może się uda?!


Nie zawsze się jest miłym staruszkiem lub staruszką.
Ostatnio kilka razy bardzo niegrzecznie potraktowali mnie młodzi ludzie. Oto moja zemsta.
PS. Sprawdzam, czy potrafię umieszczać filmy na blogu. Trzymam kciuki, aby się udało!!!
Nie udało się. Czarny prostokąt prezentuje się imponująco, ale to nie to!
Dalsze próby podejmę, nie poddam się tak łatwo!!!
Nawet data wyświetla się inna. Może to już prima aprilis? Może to skasować???

wtorek, 14 marca 2017

Działo się...

Niedzielny spacer utwierdził mnie, że na pewno idzie wiosna. Kaczki zgodnie pływały parami. Miło patrzeć na miłość  i zgodę w przyrodzie.
Dużo się działo. Było wesoło i smutno.
Byliśmy na maratonie kabaretowym, to bożonarodzeniowy prezent od dzieciaków. Śmiałam się szczerze i do łez. Czterogodzinny występ nie zanudzał, choć sami wybralibyśmy coś innego.

Niestety było u nas, tak jak bywa w życiu, śmiech przeplata się ze łzami. Pożegnaliśmy najstarszego kuzyna z naszego rodu. Wielki, mądry i dobry to był człowiek. O nim nie zapomnimy nigdy. Był naszym wzorem, drogowskazem. Był mi bardzo drogi, żegnaj!
Śmierć Tadeusza sprawiła, że zagłębiałam się w smutną i straszną literaturę. Przeczytałam "Nienawiść" Stanisława Srokowskiego. To opowiadania kresowe o mordach na Podolu. Okropne, że tak może być okrutny człowiek wobec drugiego człowieka! Już po tej lekturze wiem, że nie mogę, nie chcę obejrzeć filmu "Wołyń".

wtorek, 28 lutego 2017

Walka o zdrowie.

Łatwo sobie powiedzieć: schudnę, będę zdrowsza!
Ale chwilami to ode mnie niezależne!
Pewnie jestem tym drugim typem! Raczej TYPKIEM!
Wiem, że z rozmiaru 42 trudno schudnąć na 38, ale marzy mi się tylko 40!

piątek, 17 lutego 2017

Dziś dzień kota.

Kot - wspólny, córki, wnuczki i mój, jak przyjadę. Tu ułożony w serduszko. Walentynkowy.
Tu baczny obserwator kąpiącej się osoby.
Tu kot z zaprzyjaźnionego domu na wsi. Drapie w drzwi, by go wpuścić do ciepłego domu.
A nasz na posterunku, pilnuje domu, i zazdrości ptakom wolności.
W wolnych chwilach wypoczywa, po prostu nie ma lekko!
I taka jest prawda!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Nie ma już Krysi Sienkiewicz z nami!

Krysia, tak ją zawsze nazywaliśmy, była nam bardzo bliska.
W 1988 roku kupiłam jej książkę "Haftowane gałganki" i ta książka wspierała mnie w dni pełne szarości w jakich musiałam żyć! Nadawała sens mojemu szyciu,wyszywaniu, szydełkowaniu i wszelkim pracom ręcznym. Byłam oryginalnie ubrana, moje dzieciaki też i tym rozjaśniłam sobie szarzyznę komuny!
Dziękuję Ci Krysiu za to!




Uwielbiałam też Krysi Sienkiewicz role aktorskie, teatralne i przepadałam za jej wcieleniami kabaretowymi!
Zawsze imponowało mi jej delikatne i często abstrakcyjne poczucie humoru, kochałam ten styl bycia!
Taką zwiewną, kolorową i lekko unoszącą się nad ziemią Cię zapamiętam.
Zapamiętam Cię taką, jaką siebie wyhaftowałaś!