piątek, 13 kwietnia 2018

Weekendowo.

Zbliża się kolejny wiosenny weekend.
Oto zdjęcia z weekendu który minął.







Obeszliśmy dwa jeziora, może trzeba je nazwać jeziorkami, leżą w okolicy miasta. Wszędzie cicho, słychać było tylko śpiew ptaków i szum drzew. Gdzieniegdzie wędkarze siedzieli na swych stanowiskach, choć wiele miejsc czekało na łowiących. Spod ściółki nieśmiało złościły się kwiaty.
Złoty piasek czekał na plażowiczów, a ze spaceru wzdłuż brzegu jeziora najchętniej korzystały psy.

Od jutra nowe spacery! Są w okolicy jeszcze dwa jeziora do okrążenia i jeden rezerwat przyrody. Już się cieszę na przygodę z aparatem!!!

piątek, 6 kwietnia 2018

Wiosennie!

Park zdobią układające się w węże krokusy. To dowód, że mamy w końcu wiosnę.
Życie byłoby zbyt kolorowe, gdyby składało się z samych radości! Pewnie byłoby za słodko!
Wciągnął nas wir załatwiania formalności związanych ze sprzedażą mieszkania!!! Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ale takiego pomieszania z poplątaniem się nie spodziewaliśmy!
W kilku miejscach udzielano nam różnych informacji, jak to załatwiać.  A każdy urzędnik odsyłał do innego! Wyglądało na to, że pracownicy spółdzielni nie wiedzą, co jest zgodne z prawem, a co nie! Najbardziej rozbrajającą była pani prawnik, będąca na etacie w naszej spółdzielni. Skierowała  KM do starostwa, bo tam doradzą. W końcu trzeba było pójść do prezesa i...wszystko KM załatwił! Pytam, po co tyłu pracowników w firmie, jak tylko szef potrafi dobrze doradzić?

Ze zgromadzonymi dokumentami KM biegał do sądu. Otrzymał arkusze cztery razy A4 i biedził się jak ten język rozumieć? Wypełnił, zaniósł do urzędu, źle! Pani machnęła blankietem i odesłała petenta! Poinformowała, że wzór wisi na korytarzu. Owszem był, ale w bardzo ciemnym miejscu i bardzo wysoko, prawie pod sufitem!
KM wieczorem już zrezygnowany razem ze mną wypełniał arkusze. Tłumaczyliśmy sobie i redagowaliśmy w rubryczkach wpisy. Wypełniliśmy, ciągle jednak w strachu, że na pewno nie tak jak trzeba!
Postanowiłam iść z KM, wziąć latarkę i ryczkę (to w gwarze poznańskiej mały stołeczek), i sprawdzić zgodność naszego zapisu ze wskazówkami!
Sprawdziliśmy, naszym zdaniem wypełniliśmy dobrze, więc hepeningu nie urządzałam. Weszliśmy oboje od sekretariatu. Ładna i młoda kobieta miała sępią minę i szybko, bardzo szybko zaczęła mówić jak ma być sformułowany jeden z zapisów. Wzięłam nasze wypociny i długopis i stanowczo poprosiłam o podyktowanie! Na twarzy urzędniczki pojawił się grymas, podyktowała mi tekst i spojrzała na mnie, i ...uśmiechnęła się!
Pomyślałam: - Zauważyła moje jaskółki w uszach! I ...to naprawdę ładna kobieta!
W poniedziałek idziemy do sądu z poprawionym wnioskiem. Będzie dobrze, musi być dobrze, a kolczyki ubiorę te same!!!

niedziela, 1 kwietnia 2018

Wesołego Alleluja!

      
Oto moje świąteczne migawki, a poniżej efekt długiego spaceru.
 
Kochani! Święta jeszcze trwają! Wszystkim blogowym przyjaciołom życzę radosnych, świątecznych chwil!

poniedziałek, 26 marca 2018

Przedświątecznie.

Wiosna w szkle kwitnie i pachnie kusząco.
Dekoracje cieszą.
Poświęcona palma pyszni się przy mazurkach!
Jeszcze trochę obowiązków zostało, mimo że świata spędzamy u córki.

sobota, 17 marca 2018

Ocieplić weekend!

To moje kolczyki na wiosnę! Są piękne. Przez lata krępowałam się je nosić, bo mało poważne. Tej wiosny postanowiłam się cieszyć nimi!
Na moim oknie kwitną już szafirki. O dziwo, są białe!
Dziś klienci rozpieścili mnie bukietem róż! Oniemiałam.

Wieczorem jestem z KM zaproszona do lokalu (nie byłam tam nigdy) na imieniny Zbigniewa. Bardzo lubię solenizanta i jegjo żonę. Będziemy tylko we czworo. Nacieszymy się rozmową.
I tak oto mroźny i wietrzny dzień marcowy zda się cieplutki i przyjazny.

wtorek, 13 marca 2018

Znowu o drobiazgach, a to co najważniejsze skrzętnie ukryte.

Wiosna zaklęta w szkle. Miły upominek od dzieci.
 To mój prezent, a  K M z okazji Dnia Mężczyzny od córeczki otrzymał tort!!!
Przygotowałam każdemu to co sobie zażyczył. Wnuczka prosiła o kotleciki mielone z pomidorowym sosem. Smakują jej od wielu lat, mówiła nawet, że gotując je, wygrałabym konkurs kulinarny w telewizji!
Zięć prosił o śledziową sałatkę, nazywamy ją śledziem pod pierzynką. Mógłby ją jeść za każdym razem, gdy gości u mnie!
A córka? Poprosiła o kaszkę na mleku, mówiła, że tęskni za smakami z dzieciństwa! To było miłe!
Oczywiście nie ograniczyłam się do zamówionych potraw, przygotowałam jeszcze szpinak z makaronem, pierś z kurczaka z suszonymi pomidorami, zawiniętą w wędzony boczek, sałatkę jarzynową i surówki do obiadów. Te ostatnie potrawy to dlatego, że my lubimy! A, co też jesteśmy ważni!

Wizyta dzieci jednak nie do końca była rozrywką. Była to burza mózgów na temat likwidacji firmy. Mała firma, a wielki ambaras. Poukładaliśmy sobie w głowach, co jest priorytetem, a co potem.
A w mojej głowie myśl o przeprowadzce, tu ja będę grała pierwsze skrzypce!!! Co wyrzucić? Co przewieźć? Jak wygodnie urządzić się w mniejszym mieszkaniu?
Najważniejsze, że cieszę się na tę przeprowadzkę!!!




wtorek, 6 marca 2018

Czarujmy! Wiosno przyjdź!!!

Stęskniona za słońcem, zapachem ciepłej ziemi, śpiewem ptaków, zielonymi polami, łąkami żółtymi od mleczy i białymi usianymi stokrotkami, wołam Wiosno, proszę przyjdź!