poniedziałek, 26 marca 2018

Przedświątecznie.

Wiosna w szkle kwitnie i pachnie kusząco.
Dekoracje cieszą.
Poświęcona palma pyszni się przy mazurkach!
Jeszcze trochę obowiązków zostało, mimo że świata spędzamy u córki.

sobota, 17 marca 2018

Ocieplić weekend!

To moje kolczyki na wiosnę! Są piękne. Przez lata krępowałam się je nosić, bo mało poważne. Tej wiosny postanowiłam się cieszyć nimi!
Na moim oknie kwitną już szafirki. O dziwo, są białe!
Dziś klienci rozpieścili mnie bukietem róż! Oniemiałam.

Wieczorem jestem z KM zaproszona do lokalu (nie byłam tam nigdy) na imieniny Zbigniewa. Bardzo lubię solenizanta i jegjo żonę. Będziemy tylko we czworo. Nacieszymy się rozmową.
I tak oto mroźny i wietrzny dzień marcowy zda się cieplutki i przyjazny.

wtorek, 13 marca 2018

Znowu o drobiazgach, a to co najważniejsze skrzętnie ukryte.

Wiosna zaklęta w szkle. Miły upominek od dzieci.
 To mój prezent, a  K M z okazji Dnia Mężczyzny od córeczki otrzymał tort!!!
Przygotowałam każdemu to co sobie zażyczył. Wnuczka prosiła o kotleciki mielone z pomidorowym sosem. Smakują jej od wielu lat, mówiła nawet, że gotując je, wygrałabym konkurs kulinarny w telewizji!
Zięć prosił o śledziową sałatkę, nazywamy ją śledziem pod pierzynką. Mógłby ją jeść za każdym razem, gdy gości u mnie!
A córka? Poprosiła o kaszkę na mleku, mówiła, że tęskni za smakami z dzieciństwa! To było miłe!
Oczywiście nie ograniczyłam się do zamówionych potraw, przygotowałam jeszcze szpinak z makaronem, pierś z kurczaka z suszonymi pomidorami, zawiniętą w wędzony boczek, sałatkę jarzynową i surówki do obiadów. Te ostatnie potrawy to dlatego, że my lubimy! A, co też jesteśmy ważni!

Wizyta dzieci jednak nie do końca była rozrywką. Była to burza mózgów na temat likwidacji firmy. Mała firma, a wielki ambaras. Poukładaliśmy sobie w głowach, co jest priorytetem, a co potem.
A w mojej głowie myśl o przeprowadzce, tu ja będę grała pierwsze skrzypce!!! Co wyrzucić? Co przewieźć? Jak wygodnie urządzić się w mniejszym mieszkaniu?
Najważniejsze, że cieszę się na tę przeprowadzkę!!!




wtorek, 6 marca 2018

Czarujmy! Wiosno przyjdź!!!

Stęskniona za słońcem, zapachem ciepłej ziemi, śpiewem ptaków, zielonymi polami, łąkami żółtymi od mleczy i białymi usianymi stokrotkami, wołam Wiosno, proszę przyjdź!

wtorek, 27 lutego 2018

Jak pamiętnik, to pamiętnik!


Sobota, dziesiątego lutego.
To ostatnia sobota karnawału. Uświadomiłam sobie ten fakt po powrocie z pracy, około godziny czternastej! Oboje z KM wzięliśmy się do pracy. Kolega Małżonek zaprosił gości i pobiegł po zakupy. Ja szybko skleciłam z tego smaczną kolację.
Początkowo byłam przeciwna takiemu spontanicznemu zrywowi, ale KM mnie ugłaskał dobrym słowem i...udało się. Już o 18 godzinie pojawili się goście, a ja miałam starannie nakryty stół i przygotowany zestaw dań. Było nas siedmioro, trochę rodziny i para przyjaciół, miło  się rozmawiało i nie wiadomo kiedy minęła północ.

Poniedziałek, dwunastego lutego.
To ostatnia noc, gdy mieszkała z nami moja siostra. Oddała swoje mieszkanie na czas remontu dzieciom. Nacieszyłyśmy się sobą do bólu! Wspomnieniom z dzieciństwa nie było końca!

Wtorek, trzynastego lutego.
Ostatki!!! W pracy odwiedziny gości. Bratowa przywiozła stertę pysznych pączków! Sama piekła wg receptury Makłowicza! Tak smacznych nie jadłam chyba nigdy! Dzieliliśmy się nimi sprawiedliwie, tzn.ja dwa, a  KM resztę.
Wizytom tego dnia nie było końca. Odwiedziła mnie też dalsza kuzynka ze swym przyjacielem, by oznajmić nam swą decyzję o ślubie. Znają się ponad dziesięć lat, a teraz postanowili zalegalizować swój związek. Oboje mają powyżej sześćdziesięciu lat. Oby byli szczęśliwi!

Środa, czternastego lutego.
Popielec i Walentynki. W pracy spokojnie. To dobrze i źle, ale tak często bywa!
W gronie moich przyjaciół krążył taki dowcip.
Kolega pyta kolegę:
-Co obchodzimy 14 lutego?
-To zależy- odpowiada zapytany- czy masz żonę czy dziewczynę?
Jeśli żonę to Popielec, a jak dziewczynę to Walentynki.
Zgodnie z tą zasadą uczestniczyliśmy w Mszy Świętej popielcowej.
Czwartek, piętnastego lutego.
Smutny to dla nas dzień! Druga rocznica śmierci siostry mojego męża. Kobiety wyjątkowo eleganckiej i z wielkim apetytem na życie! Wspominaliśmy ją czule i z serdecznością.

Poniedziałek, dziewiętnastego lutego.
Zmieniliśmy miejsce jadania obiadów. Dotychczas chodziliśmy do restauracji, a teraz do jadłodajni. Jest też smacznie, choć nie tak elegancko, ale za to szybko.
W domu mogę jeść obiad dopiero około 19 godziny. To za późno! A na zmianę miejsca miało wpływ przede wszystkim towarzystwo,  w restauracji zawsze trafił się jakiś podpity klient, a nie było to miłe.

Sobota, dwudziestego czwartego lutego.
Wieczór spędziliśmy u siostry. Miała w końcu wolne mieszkanie i wyprawiała zaległe imieniny. I jak tu nie tyć? Jak stół bardzo obficie zaopatrzony!!! W poście to pewnie grzech tak się objadać!!!

Niedziela, dwudziestego piątego lutego.
Wybrałam się ze smakołykami od jednej siostry do drugiej. Moja najmłodsza siostra ma kłopoty z chodzeniem i nie mogła uczestniczyć w imieninowej kolacji. Ucieszyła się bardzo. Cierpi na brak towarzystwa, czuje się bardzo samotna.
Wieczór spędziliśmy z przyjaciółmi w pizzerii, pijąc piwo i herbatę owocową. Wszyscy wrócili z nart. Z Zieleńca, ze Szpindlerowego Młyna i barwnym opowieściom nie było końca! KM słuchał z żalem i nutką zazdrości! Jeździł na nartach więcej niż czterdzieści lat, a już drugi rok nie może, boi się o zdrowie! Pooperacyjne kolano i biodro sprawują się wzorowo, a po nartach mogłoby być źle.

A dziś? Praca, dom, spokój, prawie sielanka...


piątek, 16 lutego 2018

Ot, tak sobie...

Taki obraz znalazłam w Internecie.
Jest proponowany do kuchni między górnymi, a dolnymi szafkami. Jest piękny!
A to obraz , kopia, która wisi w mieszkaniu mojej siostry. Też żurawie!
To kopia obrazu Józefa Chełmońskiego "Odlot żurawii".
Już z utęsknieniem czekam na przylot moich ptaków. Przez ostatnie trzy wiosny udawało mi się je fotografować, są bardzo płochliwe, ale piękne!
Spodziewam się ich już w lutym. Przylatują około piętnastego. Żerują na polach po kukurydzy,  a takie właśnie mijam jadąc do pracy! 
Przylecą żurawie, przyjdzie wiosna! 
Dam znać!