wtorek, 30 kwietnia 2019

Sobotnie przejażdżki.

Wyruszyliśmy w dzień pochmurny, zimny, wietrzny i dlatego nie zrobiłam zdjęć. Te, które umieszczam są z sieci.
Zajechaliśmy do Cekcyna. To ładna, wcale niemała wieś gminna położona wśród jezior, a jest ich 27! Cekcyn okolony jest Tucholskim Parkiem Krajobrazowym. Pięknie tu i cicho!
Potem udaliśmy się do Tucholi. To stolica Borów Tucholskich . Miasto położone jest na zachodniej części borów. Miasto borowiackie oprócz borów  otulone jest rzekami:  Brdą, Hozjalnną, Kiczą i jeziorami Głęboczek i Zamkowe.
W Tucholi na pięknym, zadbanym ryneczku zjedliśmy obiad. Ależ było tam uroczo i smacznie!

Po uczcie dla ducha i ciała pojechaliśmy do Chojnic, by tam spotkać się przy kawie z najbliższymi KM. Tam rozmowom nie było końca!!!

Podsumowując: ileż tu jeszcze jest do zobaczenia! Zauroczyły nas okolice Borów Tucholskich.

środa, 24 kwietnia 2019

"Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego.

Liści tam - rwetes, olśnienie,
Kwiecia - gąszcz, zaczęsienie,
Pachnie kropliste po uszy
I ptak się wśród zawieruszył.

Jak rwali zatrzeciewieni
W rozgardiaszu zieleni,
To się narwany więzień
Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

Śmiechem się bez zanosi:
A kto Cię tutaj prosił?
A on, zieleń śpiewając,
Zarośla ćwierkiem zrosił.

Głowę w bzy - na stracenie,
W szalejące więzienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze!"
               Julian Tuwim


poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Spóźniona!

Już prawie poświąteczne, a ja ciągle nie pędzę z życzeniami!!
Życzę wszystkim przyjciołom, by radosny nastrój Zmartwychwstania Pańskiego Was nie opuszczał!!!
To moja pyszna baba wielkanocna, a to mazurki. Na tegoroczną Wielkanoc, poszalałam. Wszystko naturalne, ciasteczka też własnego wypieku.

Przesyłam wszystkim wirtualnym przyjaciołom dużo wiosennej radości!


środa, 3 kwietnia 2019

Poznaję miasto spacerując.





To mój pierwszy spacer po Ogrodzie Botanicznym w Myślęcinku. To ogromny 60. hektarowy obszar prawie w mieście! Mnóstwo ścieżek i ławek sprawia, że możesz tu być sam ze sobą, pomimo tłoku!
Tworzenie ogrodu rozpoczęto w 1980 roku, a koncepcję zagospodarowania określił w 1977roku profesor  Edward Bartman.
Jeszcze wiele mam tu do zobaczenia!

czwartek, 14 marca 2019

Jest dobrze, bardzo dobrze...

Jesteśmy w Zieleńcu! Pięknie i zimowo tu, choć wszędzie pachnie wiosną. KM po miesięcznej "rehabilitacji" polegającej na diecie i leczeniu antybiotykami nabrał sił.
Jeździ na nartach i jest bardzo szczęśliwy.
Mieszkamy w Gryglówce, wygodnej i gościnnej. Jej położenie na stoku kilkanaście metrów od wyciągu sprawia, że mniej uciążliwe są wyprawy narciarskie.
Godzinami spaceruję i podziwiam zimowe krajobrazy Zieleńca. Głęboko oddycham czystym powietrzem i myślę, że naprawdę panuje tu alpejski klimat!
Jeździmy tu już od czternastu lat i tradycyjnie zaglądamy do "Hanki" na jabłecznik z lodami na ciepło. Dziś Hanka jest obszerną restauracją, a tylko środek lokalu jest drewnianą, góralską chatą. Pomimo to i tak jest to dla nas kultowe miejsce!

czwartek, 21 lutego 2019

Bywa też smutno...

Wiadomo, nie samymi różami życie usłane, a nawet gdyby, to róże mają kolce.
 
Pasmo kłopotów i nieszczęść się snuje, powolutku, a boleśnie, 
KM był w szpitalu na badaniach, niby wszystko pod kontrolą, wyszedł, ale niestety nadal czuje się źle. 
Zmarła matka mojego zięcia, darzyłam ją głębokim uczuciem przyjaźni. Była mi przyjacielem. 
Smutno mi...
I co z tego, że ja czuję się dobrze? 

wtorek, 5 lutego 2019

O tym co radosne!!!

W zimowe ferie przyjechała do mnie wnuczka, tegoroczna maturzystka. Pojechaliśmy ( wnuczka, KM i ja) kupić sukienkę na studniówkę.
Wnuczka jest osobą konkretną, bardzo zdolna matematycznie, zawsze myślałam, że wie czego chce.
Ale nie!!!
Dwie galerie handlowe, dziesięć mierzonych sukienek i...nic!
Każdą sukienkę mierzyła, przeglądała się w lustrze, robiła zdjęcie i wysyłała mamie i cioci. Mnie podobała się w każdej, od czerwonej, niebieskiej, po  czarną. Nieśmiało krytykowałam duże dekolty, choć widziałam, że jest jej w nich pięknie. A tu ciągle sukienka nie wybrana. Myślałam sobie: - Trudno! Dobrze, że zjedliśmy tu obiad, bo wszyscy byśmy tu padli z głodu.
Zapadła decyzja,że jedziemy do mojej córki, cioci wnuczki. Zaczęło się oglądanie zdjęć i dzwonienie do mamy. Po prostu burza mózgów!
Wnuczka spojrzała na KM i zadecydowała: - Jedziemy, wracamy do galerii, gdzie mierzyłam czarne sukienki.
I tak, oto pierwsza z dziesięciu mierzonych sukienek, zwyciężyła.
Odetchnęłam z ulgą. Czułam, że i tak jestem szczęściarą, bo uczestniczyłam w ważnym wydarzeniu z życia mojej wnuczki!