Pół żartem, pół serio, chwilami czuję się bezdomna! Jednak w moim przypadku bezdomność ma znaczenie dodatnie. Ma wiele uroku!!!
Mam wygodnie urządzone mieszkanie sto kilometrów stąd. Śpię na działce, a cały dzień przebywam z kotem i gotuję wszystkim obiady. To mieszkanie córki, kot też córki, mąż czyli zięć też córki i jej też jest córka, a moja wnuczka. Mój jest jedynie KM (kolega małżonek). Czuję się wolna, bo nie mam nic!!!
W ciągu dnia zaglądam i zarządzam remontowanym mieszkaniem!!! Mam więc tu trzy domy do obskoczenia, a czwarty daleko!
W weekend patrzę jak rośnie dzikie wino, oglądam chmury, zachód słońca nad jeziorem. A nawet zaćmienie księżyca!
Dobrze mi z tym! Tak pewnie będzie do końca września!
Wieczorami szukam zachodu słońca nad jeziorem, patrzę w niebo na księżyc, ale drugiego zaćmienia już nie zobaczę!
wtorek, 7 sierpnia 2018
czwartek, 19 lipca 2018
Co tu dużo mówić, remont i już.
By odpocząć obserwuję ogród za oknem.
A to nie nowoczesna mozaika! To ściana mojej łazienki. Hydraulik jej nie lubi, bo ciągle odwleka robotę!
A ma taki piękny projekt do realizacji!
Kot też leniuchuje!
Przydałaby się groźny pies do tropienia i pilnowania hydraulika!
A ja cieszę się tym co wokół. To lilie w ogrodzie sąsiada, cudne!!!
A to nie nowoczesna mozaika! To ściana mojej łazienki. Hydraulik jej nie lubi, bo ciągle odwleka robotę!
A ma taki piękny projekt do realizacji!
Kot też leniuchuje!
Przydałaby się groźny pies do tropienia i pilnowania hydraulika!
A ja cieszę się tym co wokół. To lilie w ogrodzie sąsiada, cudne!!!
czwartek, 5 lipca 2018
Pierwszy tydzień na emeryturze!
Pilnuję kota i remontu naszego mieszkania. Mieszkamy u córki. Gotuję dla wszystkich obiady. Piorę i prasuję. Ot, rację miały przyjaciółki mówiąc, że zaczyna się okres, kiedy nie będę miała na nic czasu!!!Ale niech no przeprowadzę się do swojego mieszkania!!! Wiadomo! Wolność Tomku w swoim domku!!!
poniedziałek, 25 czerwca 2018
Likwidacja, piwonie i stres goni stres.
Od maja zajmujemy się likwidacją firmy. Już prawie wszystko ogarnięte! Jeszcze tylko kilka papierów, dokumentów, poświadczeń i zaświadczeń trzeba złożyć w kilku urzędach i...po 35 latach istnienia firmy będziemy wolni!!!
A co w tak zwanym międzyczasie?
Weekend z Bożym Ciałem spędziłam poza domem. Byliśmy cztery dni sami w mieszkaniu córki. Opiekowaliśmy się kotem. Były to dla nas miłe chwile wypoczynku.
Ale, żeby nie było za słodko! Stało się! Późnym wieczorem wróciliśmy do domu, otwieramy drzwi, a tu... wszędzie maszerują mrówki! W kuchni po blacie, w korytarzu, w dużym pokoju, na balkonie!!! Gonione uciekały pod zmywarkę, lodówkę, kanapę, pod listwy!!! Myślałam, że oszaleję. Tej nocy nie spałam. Obmyślałam strategię walki z tymi podobno pożytecznymi stworzeniami. Może i pożyteczne, ale nie w moim mieszkaniu!
Okazało się, że piękne piwonie były ich domem! Wyrzuciłam je i skrzynkę z bratkami z balkonu na śmietnik!
Kupiłam proszek na mrówki, posypałam na balkonie i zaobserwowałam, że wynosiły się! Tę wojnę wygrałam!
We wtorek, 5 czerwca poszliśmy na koncert Maleńczuka. Lubię, (może raczej, lubiłam?) jego piosenki. Już byłam na jego koncercie w Sopocie i podobał mi się bardzo. No więc zdecydowaliśmy się znowu go posłuchać, tym bardziej, że koncert miał być poświęcony piosenkom Młynarskiego, którego bardzo kochamy!!!
I znowu stres, zamiast rozrywki! Śpiewał przede wszystkim swoje nowe rzeczy o politycznych treściach!
Przeplatał własną konferansjerką pełną przekleństw! Wykonał tylko kilka piosenek Wojciecha Młynarskiego. A miał u boku świetnych, cudownych muzyków, mogłoby więc być miło.
Ale nic to! Zaczęłam przygotowania do Mundialu! Nawet kupiłam dwa szaliki kibica, KM nie chciał, a ja i tak postanowiłam "godnie" kibicować i cieszyć się tym widowiskiem!
No i jakie mam radości? Dwa przegrane mecze i trzeci przede mną, a jestem odpowiedzialna na mecz Polska: Japonia zorganizować u mnie strefę kibica!
Dzień po klęsce z Senegalem rozpoczęliśmy pakowanie firmy! Skończymy w najbliższą środę. To też stresujące, trzeba decydować co wyrzucić, co spakować, co przekazać w "mądre" ręce!
Dobrze, że chociaż wnuki spisały się w szkołach na medal! Mam od września dwoje maturzystów i jedną szóstoklasistkę!
Jutro pierwszy dzień wolny od codziennej pracy. Proszę, trzymajcie kciuki, abym nie zdziwaczała! Tyle wolności naraz!
A co w tak zwanym międzyczasie?
Weekend z Bożym Ciałem spędziłam poza domem. Byliśmy cztery dni sami w mieszkaniu córki. Opiekowaliśmy się kotem. Były to dla nas miłe chwile wypoczynku.
Ale, żeby nie było za słodko! Stało się! Późnym wieczorem wróciliśmy do domu, otwieramy drzwi, a tu... wszędzie maszerują mrówki! W kuchni po blacie, w korytarzu, w dużym pokoju, na balkonie!!! Gonione uciekały pod zmywarkę, lodówkę, kanapę, pod listwy!!! Myślałam, że oszaleję. Tej nocy nie spałam. Obmyślałam strategię walki z tymi podobno pożytecznymi stworzeniami. Może i pożyteczne, ale nie w moim mieszkaniu!
Okazało się, że piękne piwonie były ich domem! Wyrzuciłam je i skrzynkę z bratkami z balkonu na śmietnik!
Kupiłam proszek na mrówki, posypałam na balkonie i zaobserwowałam, że wynosiły się! Tę wojnę wygrałam!
We wtorek, 5 czerwca poszliśmy na koncert Maleńczuka. Lubię, (może raczej, lubiłam?) jego piosenki. Już byłam na jego koncercie w Sopocie i podobał mi się bardzo. No więc zdecydowaliśmy się znowu go posłuchać, tym bardziej, że koncert miał być poświęcony piosenkom Młynarskiego, którego bardzo kochamy!!!
I znowu stres, zamiast rozrywki! Śpiewał przede wszystkim swoje nowe rzeczy o politycznych treściach!
Przeplatał własną konferansjerką pełną przekleństw! Wykonał tylko kilka piosenek Wojciecha Młynarskiego. A miał u boku świetnych, cudownych muzyków, mogłoby więc być miło.
Ale nic to! Zaczęłam przygotowania do Mundialu! Nawet kupiłam dwa szaliki kibica, KM nie chciał, a ja i tak postanowiłam "godnie" kibicować i cieszyć się tym widowiskiem!
No i jakie mam radości? Dwa przegrane mecze i trzeci przede mną, a jestem odpowiedzialna na mecz Polska: Japonia zorganizować u mnie strefę kibica!
Dzień po klęsce z Senegalem rozpoczęliśmy pakowanie firmy! Skończymy w najbliższą środę. To też stresujące, trzeba decydować co wyrzucić, co spakować, co przekazać w "mądre" ręce!
Dobrze, że chociaż wnuki spisały się w szkołach na medal! Mam od września dwoje maturzystów i jedną szóstoklasistkę!
Jutro pierwszy dzień wolny od codziennej pracy. Proszę, trzymajcie kciuki, abym nie zdziwaczała! Tyle wolności naraz!
czwartek, 31 maja 2018
sobota, 26 maja 2018
Czas pędzi...
Weekend poświęciłam wybieraniu sprzętu do łazienki i kuchni.
Dostałam takiego oczopląsu, że zasnąć nie mogłam!!! Jest wszystko i w wielu miejscach, byłam dzielna, zadecydowałam, spisałam sklepy i symbole, a przede wszystkim ceny potrzebnych sprzętów.
Najwięcej problemu sprawiał mi wybór kabiny prysznicowej. Wybrałam tę. Drzwi jej łamią się do środka, myślę, że w małej łazience się sprawdzi.
Czy ktoś korzysta z takiej kabiny? Poproszę o opinię.
Zmęczona decyzjami spędziłam z KM i dziećmi dzień na działce.
Posadziłam w wiszących donicach pelargonie. A córka krzew, który przypomina trawę! Uczę się działki!!!
Takie cztery donice zawisły pod wiatą.
To kwitnące różowo z tarasu wygląda tak.
A to nasz nowy krzew w całej okazałości.
Poniższe i pierwsze zdjęcie pochodzą z obcych działek. Piękne.
niedziela, 13 maja 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























